Piękny,wiosenny i sloneczny dzionek.Pomyślałem sobie,że skoro mam troche czasu,nie warto gnac do domu.Kupię gazetkę i poczytam na ławeczce w "City".Kiosk tuż obok,więc wysiłek fizyczny tez znikomy.Ławka w miejscu idealnym na lans,na wprost mam "Conieco".Może nawet kiedyś tam wejde do środka,póki co nie jestem na tyle"cool".Zaczyna sie wysmienicie,zagłębiam sie w lekturze,ale stan mojej błogości ktoś osmiela sie zakłócac.Chamstwo-myśle sobie.To obcas,niewiarygodnie wysoki.Barbie,typowa Barbie.Na twarzy ma wypisane-patrzcie,jaka jestem piękna.Mało istotne,że w tych szpilkach moge sobie kark skręcic.To nic,że moja opalenizna jest sztuczna i za kilka lat narażona będę na raka skóry.Mini mam takiej długości,że opale sobie nawet wagine.Popatrzyłem z politowaniem.Tona tapetki na twarzy,nawet średnio ładnej.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że ona siada na mojej ławeczce.No to poczytane i odpoczęte,jak mawia mój Dobry Duszek Saszka-"parażka"Próbuje się skupic,na nic moje wysiłki.Wyciągnęła wypasionego fona i grzebac zaczyna.Uproszczone menu,znalazła numer.No nie moge sobie pójśc,bo pomysli ze mnie zawstydziła.Faktem jest,że przy niej na tej samej ławce ,jak bezdomny wyglądałem.Ale nic to!Posłucham rozmowy,wywnioskowałem,że ten ktos po drugiej stronie jest tez pokroju Andżeliki.tylko takie imię do głowy mi przyszło patrząc na tą nieszczęsna dziewoje.Nie nazwe jej przecież brakujacym ogniwem teorii Darwin`a.Chociaż...byłaby gdzies pomiędzy.Przeraziła mnie treśc rozmowy"gdzie sie pokazac w Sobotnią noc".No fakt,to jest ogromny problem.Minęło jakieś 15 minut,niestety moje bohaterka nie doszła do porozumienia z koleżanką.W końcu sie ruszyła,wreszcie doczytam o pośle Palikocie.Ale obserwuje ją jeszce przez chwilę.Przeszła przez pasy w kierunku słynnego już"Conieco".Tylko po to,żeby popatrzec na swoje odbicie w szybie!Kto wie,może jedna z fałdek na gustownej bluzeczce poszła w bok.Wróciła na ławkę.Nadal grzebie w komórce.Widzę,że ją to niemal podnieca.No cóż....i tak męcze się w jej daremnym towarzystwie.Czas mija baaardzo powoli.Ruch na ulicy okrutny o tej porze,ale dzwięku takiego basu w samochodzie nie lada nie ułyszec.Jest!Wóz tuningowany,teraz słysze wyraznie, czego słuchają chłopaki."Jak anioła głos"Wszystko jasne,bo bryka sie zatrzymuje i chłopaki gwiżdżąc ,nawołują dziewoję.Zapewne pojechali na jakis wernisaż,albo do teatru.Szkoda,ze ja nie jestem taki "fajny",nawet na "Conieco"mnie nie stac.Może jestem zlośliwy i nietolerancyjny.Ale na litośc Boską,jesteśmy az tak płytkimi stworzeniamI?.Najważniejsze jest ,gdzie pójde w Sobotni wieczór,czy mam fajny wóz i bluze z nawet nie zawsze trzema paskami?
Strzyka mnie w kościach,będzie padało.
Strzyka mnie w kościach,będzie padało.
a padalo?? bo jesli tak to szkoda tej tapety na twarzy... :)
OdpowiedzUsuńMDZ
Nawet lało... grad wielkości piłki golfowej to wtedy szkoda tych obcasów :)
OdpowiedzUsuńDzięki za link ...
Mariusz świetny tekst,porownanie do bezdomnego super czyli jest nas więcej;)
OdpowiedzUsuń:) no proszę... coś jednak żyje w tym blogu i ma się dobrze. dobry tekst, andżela bardzo wyrazista postać i fajnie, że nie chciałeś pójść, żeby nie pomyślała, że cię speszyła. cieszę się, że piszesz. no to nadal, czekam na więcej i zapraszam na swoj. osoba
OdpowiedzUsuńLepsze... :-)
OdpowiedzUsuń