Stado Pędzących Imadeł
środa, 11 września 2013
Samarytanin
Wiosna,lato,jesień,zima.Deszcz,śnieg,wesołe promienie słońca.Niezależnie od pory roku i pogody na jednej z głównych ulic Opola przechadzają się ludzie.Dokąd idą,wiedzą tylko oni sami.Praca,szkoła,zakupy,spotkania towarzyskie.Zazwyczaj są uśmiechnięci,szczęśliwi.Czasem mają kłopoty,a czasem nie.
Większość z nich wie,że duży budynek przy tej właśnie ulicy to szpital.Tu mieści się też onkologia,bo o niej chciałem.Wchodząc do jej poczekalni,cały blask i optymizm znika.Ucieka życie.Widać nerwowość,smutek,zwątpienie.
Twarze,które właśnie usłyszały wyrok.W oczach niektórych z tych ludzi-mimo wszystko,widać światełko,nadzieję.Niejednokrotnie ta nadzieja,utrzymuje ich przy życiu,bądz daje im"nowe".Kilkominutowy pobyt w poczekalni przeszywa,miażdży tymi wszystkimi emocjami.Od rezygnacji i niemocy,po chęć jakiejkolwiek pomocy,ciepłego spojrzenia,uśmiechu,słowa czy gestu.Miejscem równie ważnym jest hospicjum-nigdy tam nie byłem.Wiem natomiast,że w tych ścianach jest jedynie nadzieja i uśmiech.Dla mnie to jedno jest szczególne-Samarytanin.W którym personel medyczny,w niewyobrażalny dla mnie sposób daje to wszystko,z nadzieją na czele.To prawda,że nie zawsze to może pomóc.Ale my nie mamy prawa jej nikomu odbierać. Niektórzy ludzie nie chcą znać takich miejsc,nie jest im to potrzebne.Ilekroć ja tamtędy przechodzę,staram się nie zapominać o atmosferze panującej wewnątrz budynku.Jest mi to potrzebne.Po co?-ktoś zapyta.Ano po to,żeby z tej "poczekalnianej"serdeczności,uśmiechu,gestu,który tam przychodzi ot tak po prostu,przenieść na "wesołą"pozornie ulicę.Na której mimo pozornego szczęścia,serdeczności brak.
Zachęcam do oddawania procenta podatku na ośrodki z nadzieją.
czwartek, 26 maja 2011
Lord of the Strings ;)
Poznaliśmy się kilka miesięcy temu.Przyznaję,że początki nie były łatwe.Pomimo tego,że oszołomiła mnie Jej uroda,chemii nie było.Idealne kształty przyprawiają o zawrót głowy,blisko ideału"90-60-90".Subtelna opalenizna dodaje pikanterii.Im lepiej się poznajemy,tym coraz częściej jest nam po drodze,chociaż jak powszechnie wiadomo w takich przypadkach,zdarzają się i "ciche dni".Pierwszy dotyk kojarzy mi się ze stresem i obawą że coś zrobię nie tak,dotknę tam gdzie nie powinienem.Zresztą Jej reakcje wskazywały na to, że tak właśnie jest,była niedostępna i opryskliwa.Moje palce nie tworzyły"kolektywu";) z Jej ciałem.Co stymulowało mnie jeszcze bardziej do nauki,chciałem poznać każdy zakątek,oswoić te które dawały największą przyjemność.Miałem wrażenie,że uczę się od zera.Jak przed pierwszym razem;)
Mijały dni i kolejne próby,aż w końcu coś zaczęło "brzmieć".Robiło się coraz przyjemniej i przyjemniej.Przyswajałem kolejne gorące miejsca,kolejność ich zdobywania ma ogromne znaczenie.Przy każdej zmianie tempa i kolejności dotyku,doznania są...kosmos! Nie twierdzę,że wszystko już wiem,bo do tego stanu jeszcze bardzo daleka droga.Jedno jest pewne-efekty i nieograniczona paleta możliwości nakręcają do zgłębiania tajników w tej dziedzinie.
Kilka dni temu odważyłem się na śmiały upominek-stringi(ang.strings-struny;)),który Jej przypadł do gustu.Z wielka przyjemnością pozwoliła je sobie założyć,a przyznam że to też wymaga wprawy.Teraz brzmi jeszcze piękniej,ale przyznam szczerze,że teraz mam ochotę na inną-cudzą-najlepiej akustyczną.Wirtuozem gitary-bo o niej mowa,(jeśli komuś coś innego przyszło do głowy...;))raczej nie zostanę,ale pies to trącał.Najważniejsza w tym przypadku jest nasza przyjemność ze wspólnego obcowania.
Mijały dni i kolejne próby,aż w końcu coś zaczęło "brzmieć".Robiło się coraz przyjemniej i przyjemniej.Przyswajałem kolejne gorące miejsca,kolejność ich zdobywania ma ogromne znaczenie.Przy każdej zmianie tempa i kolejności dotyku,doznania są...kosmos! Nie twierdzę,że wszystko już wiem,bo do tego stanu jeszcze bardzo daleka droga.Jedno jest pewne-efekty i nieograniczona paleta możliwości nakręcają do zgłębiania tajników w tej dziedzinie.
Kilka dni temu odważyłem się na śmiały upominek-stringi(ang.strings-struny;)),który Jej przypadł do gustu.Z wielka przyjemnością pozwoliła je sobie założyć,a przyznam że to też wymaga wprawy.Teraz brzmi jeszcze piękniej,ale przyznam szczerze,że teraz mam ochotę na inną-cudzą-najlepiej akustyczną.Wirtuozem gitary-bo o niej mowa,(jeśli komuś coś innego przyszło do głowy...;))raczej nie zostanę,ale pies to trącał.Najważniejsza w tym przypadku jest nasza przyjemność ze wspólnego obcowania.
czwartek, 14 października 2010
Żądza władzy.
Niejednokrotnie w czasie kampanii prezydenckiej spotykałem się w mediach z pytaniem"Na kogo Pan/Pani zagłosuje?",czasem zadawano pytanie"Dlaczego właśnie ten kandydat?".Odpowiedzi-wiadomo,padały różne.Ale najbardziej utkwiły mi w pamięci argumenty dosyć sporej części elektoratu jednego z głównych kandydatów.Brzmiał one w ten sposób-Bo stracił brata,bo tyle przeżył.Z całym szacunkiem,każdy z nas kogoś stracił.Nie uważam,żeby to kogokolwiek upoważniało to objęcia urzędu prezydenckiego.
Nie domaga sie tej funkcji nikt z rodzin kilku tysięcy osób które zginęły w tym roku w wypadkach samochodowych.W tym w tych dwóch najtragiczniejszych.Nie domaga sie tego nikt z rodzin kilkudziesięciu osób,które utonęły tylko w przeciągu dwóch miesięcy tegorocznych wakacji.Nikt z nich sie nie liczy,nikt ich o nic nie pyta.Najważniejszy jest ten jeden człowiek.Liczy sie tylko ON i kilka rodzin osób które zginęly 10-go kwietnia.Tylko oni mają prawo do żałoby,są ponad wszystkimi i wszystkim.Mają prawo do bezpodstawnych oskarżeń.Zawłaszając sobie prawo do,jak to sami nazwali"prowadzenia żałoby"gdzie i jak sie im podoba.Nawet jeśli to nie jest miejsce ku temu przeznaczone.W tej swojej"żałobie"zapomnieli chyba o swoich bliskich,których opłakują.Bo ekshumacja to dla mnie raczej nie jest przejaw czegoś związanego ze słowem"szacunek i pamięć".
Obchodzone miesięcznice ku czci zmarłych sa dosyc specyficzne.Msza,po niej pochód,pod Pałac Prezydencki rzecz jasna.Czasem w czerwonych pelerynach z wizerunkiem Chrystusa na plecach.Juz nieważne ze w dłoniach dzierżą hasła do obalenia rządu.Nie ma znaczenia,że biją brawo na wiadomość ze samolot,którym ma wracac Pierwsza Dama miał awarie i skandują"żeby spadła! że ludzi którzy nie sa po ich stronie nazywają Żydami,zdrajcami i POlszewikami"Nic to,przecież to wszystko w imię Boga.W zdumienie wprawia mnie ich zdolność w wymyślaniu teorii spiskowych,przekręcaniu faktów.Zgodnie z duchem słów przywódcy-"nikt nam nie wmówi,ze czarne jest czarne..." Kolosalną role w tym wszystkim ma pewien człowiek z Torunia i jego media,które zbudował na ludzkiej naiwności i dobroduszności.Zbijając przy tym fortunę.Co wiąże się z tokiem myslenia jego wyznawców.Przykłady-drugi Hiob,Mesjasz.Jestem zszokowany i zasmucony czytając takie komentarze w internecie.
Jest mi żal tych starszych osób żyjących w przekonaniu,że z naszym krajem dzieje sie cos niedobrego.Osoby które mają na to wpływ,powinny sie zastanowic czy w dążeniu do władzy godzi sie wykorzystywać manipulacje umysłem.
Ostatnia moja dywagacja.Na rzeczonego kandydata glosowało blisko osiem milionów osób.Zakładam ze wiekszość z nich kierowała się w miare zdrowym rozsądkiem.Mam nadzieję,że jakas część na oczy juz przejrzała.Bo ich kandydat w czasie kampanii wygłaszał skrajnie różne tezy.Od "koniec wojny polsko-polskiej"poprzez twierdzenia ze E.Gierek byl jednym z lepszych przywódców ubiegłego stulecia, przy okazji tych teorii pragne WAM przypomnieć,Szanowny Elektoracie ze Wasz kandydat uważa się za jednego z największych przeciwników ówczesnego reżimu.
Jednak po przegranych wyborach kandydat nagle twierdzi,że żartował.Następnie że był pod wpływem silnych leków uspokajających.Niestety większośc wyznawców nadal swoje,nie czują się"wydymani" przez swojego kandydata.Żądza władzy doprowadza do skarlenia osobowości.
Pominę już fakt,że okłamujesz swoich wyznawców. Jarosławie-jak chciałeś rządzic moją Ojczyzną,pod wpływem tabletek? Myslę że niebawem przybędzie nam kolejny przywódca-Napoleon.Sek w tym że sam zainteresowany nie będzie miał nic do powiedzenia przy wyborze placówki.
Nie domaga sie tej funkcji nikt z rodzin kilku tysięcy osób które zginęły w tym roku w wypadkach samochodowych.W tym w tych dwóch najtragiczniejszych.Nie domaga sie tego nikt z rodzin kilkudziesięciu osób,które utonęły tylko w przeciągu dwóch miesięcy tegorocznych wakacji.Nikt z nich sie nie liczy,nikt ich o nic nie pyta.Najważniejszy jest ten jeden człowiek.Liczy sie tylko ON i kilka rodzin osób które zginęly 10-go kwietnia.Tylko oni mają prawo do żałoby,są ponad wszystkimi i wszystkim.Mają prawo do bezpodstawnych oskarżeń.Zawłaszając sobie prawo do,jak to sami nazwali"prowadzenia żałoby"gdzie i jak sie im podoba.Nawet jeśli to nie jest miejsce ku temu przeznaczone.W tej swojej"żałobie"zapomnieli chyba o swoich bliskich,których opłakują.Bo ekshumacja to dla mnie raczej nie jest przejaw czegoś związanego ze słowem"szacunek i pamięć".
Obchodzone miesięcznice ku czci zmarłych sa dosyc specyficzne.Msza,po niej pochód,pod Pałac Prezydencki rzecz jasna.Czasem w czerwonych pelerynach z wizerunkiem Chrystusa na plecach.Juz nieważne ze w dłoniach dzierżą hasła do obalenia rządu.Nie ma znaczenia,że biją brawo na wiadomość ze samolot,którym ma wracac Pierwsza Dama miał awarie i skandują"żeby spadła! że ludzi którzy nie sa po ich stronie nazywają Żydami,zdrajcami i POlszewikami"Nic to,przecież to wszystko w imię Boga.W zdumienie wprawia mnie ich zdolność w wymyślaniu teorii spiskowych,przekręcaniu faktów.Zgodnie z duchem słów przywódcy-"nikt nam nie wmówi,ze czarne jest czarne..." Kolosalną role w tym wszystkim ma pewien człowiek z Torunia i jego media,które zbudował na ludzkiej naiwności i dobroduszności.Zbijając przy tym fortunę.Co wiąże się z tokiem myslenia jego wyznawców.Przykłady-drugi Hiob,Mesjasz.Jestem zszokowany i zasmucony czytając takie komentarze w internecie.
Jest mi żal tych starszych osób żyjących w przekonaniu,że z naszym krajem dzieje sie cos niedobrego.Osoby które mają na to wpływ,powinny sie zastanowic czy w dążeniu do władzy godzi sie wykorzystywać manipulacje umysłem.
Ostatnia moja dywagacja.Na rzeczonego kandydata glosowało blisko osiem milionów osób.Zakładam ze wiekszość z nich kierowała się w miare zdrowym rozsądkiem.Mam nadzieję,że jakas część na oczy juz przejrzała.Bo ich kandydat w czasie kampanii wygłaszał skrajnie różne tezy.Od "koniec wojny polsko-polskiej"poprzez twierdzenia ze E.Gierek byl jednym z lepszych przywódców ubiegłego stulecia, przy okazji tych teorii pragne WAM przypomnieć,Szanowny Elektoracie ze Wasz kandydat uważa się za jednego z największych przeciwników ówczesnego reżimu.
Jednak po przegranych wyborach kandydat nagle twierdzi,że żartował.Następnie że był pod wpływem silnych leków uspokajających.Niestety większośc wyznawców nadal swoje,nie czują się"wydymani" przez swojego kandydata.Żądza władzy doprowadza do skarlenia osobowości.
Pominę już fakt,że okłamujesz swoich wyznawców. Jarosławie-jak chciałeś rządzic moją Ojczyzną,pod wpływem tabletek? Myslę że niebawem przybędzie nam kolejny przywódca-Napoleon.Sek w tym że sam zainteresowany nie będzie miał nic do powiedzenia przy wyborze placówki.
czwartek, 22 lipca 2010
Wehikuł Czasu.
Letni,ciepły dzień.Zamykam drzwi od mieszkania...i klamka jest wyżej niż teraz i schody jakby trudniejsze do pokonania.Za paznokciami mam nadal wczorajszy dzień.Zawsze coś ugrałem podczas kąpieli wieczornej.Schody już nawet pokonuję dwoma hopsami.Po prawej mam zejście do piwnicy,ale sam tam nie chodzę,ciemność.Drzwi na klatce,stare odrapane z farby,swoje przeszły.Zawdzięczam to hulaszczemu trybowi życia sąsiadów.No ale to nie jest przeciez petycja do Administratora budynku, idę dalej.Podwórko,niegdyś było zielone,trawa,babki,ich duże liście ponoć przyśpieszały gojenie ran.Ale kto by tam na rany wtedy patrzył.Po prawej widac komórki,nasza była pierwsza i ostatnia,a jak!Hmm,nawet słowo"komórka"dzisiaj ma inne znaczenie. Z lewej wyjście na ulice,tam mi nie wolno...no i kurnik.Pasja mojej sąsiadki.Juz Ją słyszę-Mariusek a kaj Ty dzisiej idzies synek?Bo dorosłym sie wydaje,ze kmiot osmioletni ma jakis sprecyzowany plan na cały dzień.Zawsze Jej cos odpowiedziałem,uprzednio rzecz jasna klaniając sie nisko z uroczym uśmiechem na jeszcze czystej buzce....a te kury w kurniku,jak zwykle,piejo i piejo.Dzwięk który będę pamiętał już zawsze.
W kurniczku,tuz za płotem,przez który jeszce nie zaglądam z góry,przez szczeble jeno,widze ogromna sliwę.Odkąd pamiętam,zawsze w srodku każdego owoca był robaczek.
No i tak sie przesuwam licząc sobie szczebelki,do narożnika płotu.Stamtąd widać już nasz ogródek.
To ten najładniejszy,bo jakby inaczej!Usiana trawką scieżka,po ktorej najlepiej było przechadzać sie na bosaka,po deszczu,lub wieczorami kiedy wszystko było podlewane.Po obu stronach kwiaty,mnóstwo kolorów,zapach Maciejki,Róże,intesywnie pachnące Piwonie.Wiosną było zawsze mnóstwo Fiołków.Dalej pod płotem Rabarbar,Chrzan,Agrest.Jak u Maji Popielarskiej.Od sąsiada zwisa gałąz Jabłoni,Papierówka!...kilka drzewek wiśniowych.Dalej to juz standard.Warzywa z których najbardziej pamiętam Rzodkiew,najlepsza była ta nieumyta,bądz wytarta w koszulkę.Za której ufajdanie zawsze oberwać mi się musiało.Z końcem ogrodu zaczynały sie pola uprawne,aż po horyzont....najsmieszniejsze w tym było to,ze bylem pewien,że tuż za horyzontem jest "Ameryka",cokolwiek to oznaczało.
Ogród,podwórko nie wyglądają już jak dawniej,ku mojemu przerażeniu sąsiadka też nie.
Ale te na pozór zwykłe miejsca,zwykłe kwiaty...ba,nawet zapachy i smaki,ci sąsiedzi to moje "Dzieciństwo".
Coś co pozostanie w mojej pamięci na zawsze.Coś do czego,zawsze będę wracał w swoich myślach.Coś, co wspominam jako najlepszy czas w moim zyciu.Czasami wiele bym dał,żeby móc przebiec sie na bosaka po mokrej trawie..."to już minęło,ten klimat,ten luz". Będąc dziećmi,bardzo szybko chcemy stać się dorośli.Bedąc dorosłymi chcielibyśmy znowu być dziećmi.
http://www.youtube.com/watch?v=Cz2seJ7TJS4
piątek, 18 czerwca 2010
Pjeniondz żondzi.
Rozpoczęły się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej.Największa impreza sportowa jaką zna świat.Faworyt,czarrrny koń,emocje i wszystko co ze sportem związane i wszystko byłoby pięknie ,gdyby nie fakt,że uczestniczy w niej drużyna z kraju w ktorym od wielu wielu lat rządzi reżim Kim Dzong Il`a.Wstrętny,mały,zakompleksiony ,na dodatek żółty ludzik niczym postać z klocków Lego(reklama!).Martwi mnie jak światowa federacja zrzeszająca wszystkie ,bądz prawie wszystkie państwa świata godzi się na uczestnictwo kraju w którym ewidentnie dzieje się zle.Zasłaniając się ideą sportu,piękną ideą sportu.W której wszyscy kierują się rywalizacją w myśl zasady"Fair Play".
Ale co to za"Fair Play",skoro przymykamy oczy na to co dzieje się w Korei Północnej,łamane są prawa człowieka i to te podstawowe.Piłkarze są zaszczuci,gnębione są ich rodziny tylko po to ,aby cala ekipa wróciła w komplecie.Mają się zaprezentowac dobrze,tak żeby wszyscy widzieli jak dobrze rządzi krajem wódz.Garstka kibiców,jak powiedział komentator,jest"starannie wyselekcjonowana.Zawodnicy muszą pod presją pokazac,jak dobrze potrafią grac w piłkę.Bo jeśli nie,skończy sie to,jak ponad czterdzieści lat temu,obozem pracy!
Można rzec-"co mnie to obchodzi".Owszem obchodzi.My mamy co jeśc,włączamy tv i oglądamy kolejny meczyk,Bogu dzięki bez naszych;).Dajemy przyzwolenie na takie traktowanie ludzi,bo po całej imprezie nikt juz nie wspomni o tych tez ludziach,sportowcach.
Podziwiam ich po pierwszym meczu,bo nie grali z byle kim i zyczę im takiego samego powrotu do domu ,jak całej reszcie.
Wczoraj widziałem wywiad z fotoreporterami.Jeden z nich powiedział cos smutnego-"Zdjęcia z objętej wojną Czeczenii nie zwiększą nakładu"Newsweek`a",ale już zdjęcia Britney Spears TAK.Smutne to,bardzo smutne.Odwracamy głowę od biedy i nieszczęścia,wolimy wielbic kogoś kto wyrzuca żywnośc i ma mnóstwo "pjeniendzy".TAKI JEST CZLOWIEK.
Ale co to za"Fair Play",skoro przymykamy oczy na to co dzieje się w Korei Północnej,łamane są prawa człowieka i to te podstawowe.Piłkarze są zaszczuci,gnębione są ich rodziny tylko po to ,aby cala ekipa wróciła w komplecie.Mają się zaprezentowac dobrze,tak żeby wszyscy widzieli jak dobrze rządzi krajem wódz.Garstka kibiców,jak powiedział komentator,jest"starannie wyselekcjonowana.Zawodnicy muszą pod presją pokazac,jak dobrze potrafią grac w piłkę.Bo jeśli nie,skończy sie to,jak ponad czterdzieści lat temu,obozem pracy!
Można rzec-"co mnie to obchodzi".Owszem obchodzi.My mamy co jeśc,włączamy tv i oglądamy kolejny meczyk,Bogu dzięki bez naszych;).Dajemy przyzwolenie na takie traktowanie ludzi,bo po całej imprezie nikt juz nie wspomni o tych tez ludziach,sportowcach.
Podziwiam ich po pierwszym meczu,bo nie grali z byle kim i zyczę im takiego samego powrotu do domu ,jak całej reszcie.
Wczoraj widziałem wywiad z fotoreporterami.Jeden z nich powiedział cos smutnego-"Zdjęcia z objętej wojną Czeczenii nie zwiększą nakładu"Newsweek`a",ale już zdjęcia Britney Spears TAK.Smutne to,bardzo smutne.Odwracamy głowę od biedy i nieszczęścia,wolimy wielbic kogoś kto wyrzuca żywnośc i ma mnóstwo "pjeniendzy".TAKI JEST CZLOWIEK.
sobota, 6 czerwca 2009
Kat i Wybory.
Kat to popularna nazwa liści pewnej rośliny rosnącej gdzieś tam sobie.Jej liście mają silne działanie halucynogenne.Taki ssacz liści kata najpierw odkłada w policzku,następnie ssie namiętnie owe cudo.Ponoc efekty są powalające.Stąd u dzisiejszych piratów tyle odwagi,żeby zaatakowac statek z pięcioosobowego pontonu.Czują nadludzką odwagę,mądrośc i w ogóle są wtedy bardzo cool.
Dowiedziałem sie o tym,czytając pewien artykuł prasowy.Jego autor opisuje tą używke.Pisze też o Jemenie,małym i biednym państewku.Ktory kiedyś był jednym z większych producentów kawy,dziś plantacje które"onegdaj"były przeznaczone pod uprawę kawy,zajmuje ów kat.Dlaczego tak sie dzieje?Ano dlatego że biednym kraju,w którym naprawdę nic juz zrobic nie można,ludzi faszeruje sie halucynogennymi listkami.Ssie niemal każdy obywatel,nawet sprawy w urzędach które i tak sa czynne dwie godziny w ciągu dnia,można załatwic jedynie za pomocą"koperty"z listkami kata.Sami obywatele twierdzą,że tak jest prościej.Doszło do tego że rodzime uprawy przestały wystarczac.Zatem rząd dopłaca do interesu importując "Boskie listki".Autor miał okazje sam przekonac się jak przebiega przedłużenie wizy z listkami i bez.Nic dodac,nic ując.
W końcu pytany przez jakimś cudem spotkanego,anglojęzycznego Jemeńczyka,gdzie jest i jaka jest Polska,opowiada mu jak to u nas "jest".Ow tubylec pyta z szerokim usmiechem-To jak wy wytrzymujecie bez kata?
No własnie jak i dlaczego pisze o jakiś tam listkach z Trzeciego Świata,skoro w tytule jest napisane"...i wybory".Bo krew mnie chyba juz zalewac zaczyna.Odkąd pamiętam i bylo tak chyba od 89` .Gdy po raz pierwszy od bardzo długiego czasu Polak mógł zagłosowac,tak jak chciał.Wtedy zapewne byliśmy pełni wiary,że będzie znacznie lepiej.pózniej Polak juz tylko szedł stawiac krzyżyk z myślą-Może ten będzie dobrym człowiekiem,może teraz w końcu będzie lepiej...
I tak do k***y nędzy jest od dwudziestu lat.Historia się powtarza.Od jakiegos czasu osobiście nie oddaję ,ośmielę się napisac,swojego cennego głosu,Bo na kogo i po co?...i zadaję sobie pytanie-A co ja z tego miał będę.Może o to pytac w końcu powinniśmy.Nikogo zapewne nie przekonam do mojego zdania.Ale myslę ,że ja mam w życiu ważniejsze,osobiste wybory.Nikt na mnie nie zagłosuję,więc pora zacząc dbac tylko i wyłącznie o swoje interesy.
Co do kata.Może i warto byłoby u nas w końcu takie plantacje założyc.Malpki z cyrku na Wiejskiej,nie będą się musiały juz z niczego tłumaczyc.W końcu o to chyba chodzi-By żyło się lepiej.
Dowiedziałem sie o tym,czytając pewien artykuł prasowy.Jego autor opisuje tą używke.Pisze też o Jemenie,małym i biednym państewku.Ktory kiedyś był jednym z większych producentów kawy,dziś plantacje które"onegdaj"były przeznaczone pod uprawę kawy,zajmuje ów kat.Dlaczego tak sie dzieje?Ano dlatego że biednym kraju,w którym naprawdę nic juz zrobic nie można,ludzi faszeruje sie halucynogennymi listkami.Ssie niemal każdy obywatel,nawet sprawy w urzędach które i tak sa czynne dwie godziny w ciągu dnia,można załatwic jedynie za pomocą"koperty"z listkami kata.Sami obywatele twierdzą,że tak jest prościej.Doszło do tego że rodzime uprawy przestały wystarczac.Zatem rząd dopłaca do interesu importując "Boskie listki".Autor miał okazje sam przekonac się jak przebiega przedłużenie wizy z listkami i bez.Nic dodac,nic ując.
W końcu pytany przez jakimś cudem spotkanego,anglojęzycznego Jemeńczyka,gdzie jest i jaka jest Polska,opowiada mu jak to u nas "jest".Ow tubylec pyta z szerokim usmiechem-To jak wy wytrzymujecie bez kata?
No własnie jak i dlaczego pisze o jakiś tam listkach z Trzeciego Świata,skoro w tytule jest napisane"...i wybory".Bo krew mnie chyba juz zalewac zaczyna.Odkąd pamiętam i bylo tak chyba od 89` .Gdy po raz pierwszy od bardzo długiego czasu Polak mógł zagłosowac,tak jak chciał.Wtedy zapewne byliśmy pełni wiary,że będzie znacznie lepiej.pózniej Polak juz tylko szedł stawiac krzyżyk z myślą-Może ten będzie dobrym człowiekiem,może teraz w końcu będzie lepiej...
I tak do k***y nędzy jest od dwudziestu lat.Historia się powtarza.Od jakiegos czasu osobiście nie oddaję ,ośmielę się napisac,swojego cennego głosu,Bo na kogo i po co?...i zadaję sobie pytanie-A co ja z tego miał będę.Może o to pytac w końcu powinniśmy.Nikogo zapewne nie przekonam do mojego zdania.Ale myslę ,że ja mam w życiu ważniejsze,osobiste wybory.Nikt na mnie nie zagłosuję,więc pora zacząc dbac tylko i wyłącznie o swoje interesy.
Co do kata.Może i warto byłoby u nas w końcu takie plantacje założyc.Malpki z cyrku na Wiejskiej,nie będą się musiały juz z niczego tłumaczyc.W końcu o to chyba chodzi-By żyło się lepiej.
piątek, 22 maja 2009
Ławeczka
Piękny,wiosenny i sloneczny dzionek.Pomyślałem sobie,że skoro mam troche czasu,nie warto gnac do domu.Kupię gazetkę i poczytam na ławeczce w "City".Kiosk tuż obok,więc wysiłek fizyczny tez znikomy.Ławka w miejscu idealnym na lans,na wprost mam "Conieco".Może nawet kiedyś tam wejde do środka,póki co nie jestem na tyle"cool".Zaczyna sie wysmienicie,zagłębiam sie w lekturze,ale stan mojej błogości ktoś osmiela sie zakłócac.Chamstwo-myśle sobie.To obcas,niewiarygodnie wysoki.Barbie,typowa Barbie.Na twarzy ma wypisane-patrzcie,jaka jestem piękna.Mało istotne,że w tych szpilkach moge sobie kark skręcic.To nic,że moja opalenizna jest sztuczna i za kilka lat narażona będę na raka skóry.Mini mam takiej długości,że opale sobie nawet wagine.Popatrzyłem z politowaniem.Tona tapetki na twarzy,nawet średnio ładnej.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że ona siada na mojej ławeczce.No to poczytane i odpoczęte,jak mawia mój Dobry Duszek Saszka-"parażka"Próbuje się skupic,na nic moje wysiłki.Wyciągnęła wypasionego fona i grzebac zaczyna.Uproszczone menu,znalazła numer.No nie moge sobie pójśc,bo pomysli ze mnie zawstydziła.Faktem jest,że przy niej na tej samej ławce ,jak bezdomny wyglądałem.Ale nic to!Posłucham rozmowy,wywnioskowałem,że ten ktos po drugiej stronie jest tez pokroju Andżeliki.tylko takie imię do głowy mi przyszło patrząc na tą nieszczęsna dziewoje.Nie nazwe jej przecież brakujacym ogniwem teorii Darwin`a.Chociaż...byłaby gdzies pomiędzy.Przeraziła mnie treśc rozmowy"gdzie sie pokazac w Sobotnią noc".No fakt,to jest ogromny problem.Minęło jakieś 15 minut,niestety moje bohaterka nie doszła do porozumienia z koleżanką.W końcu sie ruszyła,wreszcie doczytam o pośle Palikocie.Ale obserwuje ją jeszce przez chwilę.Przeszła przez pasy w kierunku słynnego już"Conieco".Tylko po to,żeby popatrzec na swoje odbicie w szybie!Kto wie,może jedna z fałdek na gustownej bluzeczce poszła w bok.Wróciła na ławkę.Nadal grzebie w komórce.Widzę,że ją to niemal podnieca.No cóż....i tak męcze się w jej daremnym towarzystwie.Czas mija baaardzo powoli.Ruch na ulicy okrutny o tej porze,ale dzwięku takiego basu w samochodzie nie lada nie ułyszec.Jest!Wóz tuningowany,teraz słysze wyraznie, czego słuchają chłopaki."Jak anioła głos"Wszystko jasne,bo bryka sie zatrzymuje i chłopaki gwiżdżąc ,nawołują dziewoję.Zapewne pojechali na jakis wernisaż,albo do teatru.Szkoda,ze ja nie jestem taki "fajny",nawet na "Conieco"mnie nie stac.Może jestem zlośliwy i nietolerancyjny.Ale na litośc Boską,jesteśmy az tak płytkimi stworzeniamI?.Najważniejsze jest ,gdzie pójde w Sobotni wieczór,czy mam fajny wóz i bluze z nawet nie zawsze trzema paskami?
Strzyka mnie w kościach,będzie padało.
Strzyka mnie w kościach,będzie padało.
Subskrybuj:
Posty (Atom)