czwartek, 22 lipca 2010
Wehikuł Czasu.
Letni,ciepły dzień.Zamykam drzwi od mieszkania...i klamka jest wyżej niż teraz i schody jakby trudniejsze do pokonania.Za paznokciami mam nadal wczorajszy dzień.Zawsze coś ugrałem podczas kąpieli wieczornej.Schody już nawet pokonuję dwoma hopsami.Po prawej mam zejście do piwnicy,ale sam tam nie chodzę,ciemność.Drzwi na klatce,stare odrapane z farby,swoje przeszły.Zawdzięczam to hulaszczemu trybowi życia sąsiadów.No ale to nie jest przeciez petycja do Administratora budynku, idę dalej.Podwórko,niegdyś było zielone,trawa,babki,ich duże liście ponoć przyśpieszały gojenie ran.Ale kto by tam na rany wtedy patrzył.Po prawej widac komórki,nasza była pierwsza i ostatnia,a jak!Hmm,nawet słowo"komórka"dzisiaj ma inne znaczenie. Z lewej wyjście na ulice,tam mi nie wolno...no i kurnik.Pasja mojej sąsiadki.Juz Ją słyszę-Mariusek a kaj Ty dzisiej idzies synek?Bo dorosłym sie wydaje,ze kmiot osmioletni ma jakis sprecyzowany plan na cały dzień.Zawsze Jej cos odpowiedziałem,uprzednio rzecz jasna klaniając sie nisko z uroczym uśmiechem na jeszcze czystej buzce....a te kury w kurniku,jak zwykle,piejo i piejo.Dzwięk który będę pamiętał już zawsze.
W kurniczku,tuz za płotem,przez który jeszce nie zaglądam z góry,przez szczeble jeno,widze ogromna sliwę.Odkąd pamiętam,zawsze w srodku każdego owoca był robaczek.
No i tak sie przesuwam licząc sobie szczebelki,do narożnika płotu.Stamtąd widać już nasz ogródek.
To ten najładniejszy,bo jakby inaczej!Usiana trawką scieżka,po ktorej najlepiej było przechadzać sie na bosaka,po deszczu,lub wieczorami kiedy wszystko było podlewane.Po obu stronach kwiaty,mnóstwo kolorów,zapach Maciejki,Róże,intesywnie pachnące Piwonie.Wiosną było zawsze mnóstwo Fiołków.Dalej pod płotem Rabarbar,Chrzan,Agrest.Jak u Maji Popielarskiej.Od sąsiada zwisa gałąz Jabłoni,Papierówka!...kilka drzewek wiśniowych.Dalej to juz standard.Warzywa z których najbardziej pamiętam Rzodkiew,najlepsza była ta nieumyta,bądz wytarta w koszulkę.Za której ufajdanie zawsze oberwać mi się musiało.Z końcem ogrodu zaczynały sie pola uprawne,aż po horyzont....najsmieszniejsze w tym było to,ze bylem pewien,że tuż za horyzontem jest "Ameryka",cokolwiek to oznaczało.
Ogród,podwórko nie wyglądają już jak dawniej,ku mojemu przerażeniu sąsiadka też nie.
Ale te na pozór zwykłe miejsca,zwykłe kwiaty...ba,nawet zapachy i smaki,ci sąsiedzi to moje "Dzieciństwo".
Coś co pozostanie w mojej pamięci na zawsze.Coś do czego,zawsze będę wracał w swoich myślach.Coś, co wspominam jako najlepszy czas w moim zyciu.Czasami wiele bym dał,żeby móc przebiec sie na bosaka po mokrej trawie..."to już minęło,ten klimat,ten luz". Będąc dziećmi,bardzo szybko chcemy stać się dorośli.Bedąc dorosłymi chcielibyśmy znowu być dziećmi.
http://www.youtube.com/watch?v=Cz2seJ7TJS4
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niestety Mariuszku czas szybko mija , ile ja bym dała żeby znów byc dzieckiem , zazdroszcze moim dzieciakom, choć ich dzieciństwo nie ma już takiej wartości jak moje czy Twoje, niestety inne czasy. Wzieło mnie na wspomienia , dzieki:)
OdpowiedzUsuńJeszcze lepsze... Z nutką nostalgii...
OdpowiedzUsuńKażdy z nas ma swoje małe światy, za którymi tęskni...
Gdy zamknę oczy widzę jak słońce prześwituje przez liście, widzę nie otynkowaną ścianę, a na niej winogron, kwaśny i słodki. I czuję zapach skoszonej trawy i siana tak ciepły zapach... To wszystko niby jest ale już nie ma. Dzieciństwo sielskie, anielskie. Tak dawno minęło. I nic nie zostało z niego, a świat był wtedy taki wielki i pełen tajemnic czekających na odkrycie.
OdpowiedzUsuńŚwiat nadal jest wielki,tylko że w nas mniej już zapału i odwagi.
Usuń